Starachowice leżą w północnej część województwa świętokrzyskiego, miasto położone jest w Dolinie Rzeki Kamiennej, która stanowi naturalną granicę między Przedgórzem Iłżeckim a Górami Świętokrzyskimi. To tutaj powstawały średniowieczne ośrodki hutnictwa, ale nie brakuje tu także walorów przyrodniczych, które są chronione w północnych otulinach parków krajobrazowych: Sieradowickiego i Suchedniowsko – Oblęgorskiego oraz w rezerwatach przyrody. Wychodnie skalne z tropami i skamieniałościami, różnorodne zespoły roślinne, przełomy Kamiennej i urokliwe zbiorniki wodne – Pasternik, Lubianka i Piachy – stanowią o bogactwie przyrodniczym, krajobrazowym i turystycznym naszego miasta.
Dolina Rzeki Kamiennej, w której leżą Starachowice, otoczona jest pasmem Łysogór. Od Świętokrzyskiego Parku Narodowego granice powiatu starachowickiego dzieli 10 km.
Piękna to ziemia. Rzeka z zasobnymi dopływami, przebogata puszcza, trakt handlowy – to nie mogło się skończyć inaczej, jak powstaniem miasta. I padały niebotyczne świerki i jodły, buki czarne i dęby rozłożyste pod mocarnymi rękami drwali, a pracowite fale niezmordowanej rzeki niosły echa siekier. Oddawał ziemię las przepleciony bujną leszczyną, gęstwiną malin, jeżyn i jałowców. Upadała puszcza potężna i dumna.

Jest rok 1624, opat benedyktyński na Świętym Krzyżu Bogusław Boksa Radoszewski trzyma w dłoniach pozwolenie na lokację miasta Wierzbnik. Z pieczęcią króla Zygmunta III Wazy. Nie on wyda jednak akt erekcyjny miasta, formalnie dojdzie do tego dopiero w 1657 roku za sprawą opata Stanisława Sierakowskiego.
Wierzbnik powstanie na gruntach przekazanych opatowi benedyktyńskiemu przez wdowę po Janie Kowałkowskim. Przedsiębiorcza kobieta wymienia łąki dzierżawione od cystersów za dożywotnie użytkowanie benedyktyńskiego Michałowa. Wywołuje tym samym wieloletni spór między dwoma zakonami, który zakończył się, gdy dobra zakonne przejdą na własność rządu.
Powietrze tu wyjątkowe, czyste i wilgotne. Kręta droga wije się wzdłuż rzeki i prowadzi na niewielkie wzniesienie, z którego widać popołudniowe dymy malutkiego miasteczka. Wzeszło słońce, właśnie wykąpało się w zimnych wodach matki rzeki, strzepnęło z promieni ostatki snu i zwabione hałasem zajrzało na rynek, gdzie mieszały się głosy kupców i tragarzy.
Tuż obok Wierzbnika prężnie działają cystersi. Biali mnisi z Wąchocka szybko odkryli, że prawdziwym bogactwem tych ziem są złoża rud żelaza. Już w pierwszych wiekach naszej ery na zboczach Gór Świętokrzyskich pracowały jednorazowe piece czyli dymarki, nie sposób więc było tego nie docenić. Cystersi, będący mistrzami w zakresie górnictwa i hutnictwa, dostrzegli potencjał tych ziem i ujarzmiając naturę stawiali wzdłuż brzegów Kamiennej kuźnice oraz niewielkie osady. Tak powstała między innymi Krzyżowa Wola.

Benedyktyńskie miasto Wierzbnik nie miało szans z cysterską działalnością na polu rozwoju. Bracia z Łyśca, mając świadomość znacznych zysków, także budowali kuźnice – tak powstają Michałów czy Wanacja – ale to jedna z cysterskich kuźnic, wydzierżawiona Gabrielowi Starzechowskiemu, da początek Minerze Starzechowskiej, a ta z kolei dzisiejszemu miastu Starachowice.
Nie przysłużyło się również Wierzbnikowi piękne położenie wśród lasów, wyrąb drzew zmieniał koryto rzeki, ta zaś regularnie podmywała miasteczko. Nigdy też Wierzbnik nie był miastem handlowo znacznym, targi organizowano tu raczej lokalnie, a dochody miasta zapewniała propinacja czyli produkcja i sprzedaż alkoholu. Mieszkańcy utrzymywali się głównie z uprawiania własnych pól, nigdy też nie było tu licznej grupy rzemieślniczej.
Centrum Wierzbnika stanowił kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy, którego budowa przypadła na 1626 rok. Świątynię postawił opat Bogusław Radoszewski niemal w ostatniej chwili przed mianowaniem go na biskupa łuckiego. W najstarszym okresie proboszczami byli tu zakonnicy ze Świętego Krzyża. Drewniany kościół górujący nad Wierzbnikiem, nadawał temu miastu swoisty klimat, który do dziś pozostał widoczny w wydłużonym nieco rynku, ulicach z niewysoką kamieniczną zabudową. Niewielki był to kościół, bo składał się z nawy, prezbiterium przy którym stała zakrystia i z kruchty od zachodu. Na przykościelnym cmentarzu krzyże pięły się tęsknie ku niebiosom. Niezbyt starannie postawiono świątynię, bo kilkanaście lat później, w momencie erekcji miasta (1657), kościół był już w stanie ruiny. Murowana świątynia stanęła tu w latach 80 XVII wieku z inicjatywy opata Michała Komornickiego. Dwa wieki później powstanie obiekt jednonawowy, wymurowany z piaskowca, z węższym i niższym, trójbocznie zamkniętym prezbiterium.
– Prezbyterjum w półkole wybudowane ma sklepienie. Nawa, sufit, ściany filarami wzmocnione, tych wewnątrz nawy po bokach jest dwa, a zewnątrz po cztery. W prezbyterjum zaś tylko na zewnątrz przy półokrągłej ścianie trzy są umieszczone. Okien w prezbyterjum trzy, w nawie cztery (…) Ołtarzy w kościele cztery. Wielki, drewniany, z obrazem świętej Trójcy na płótnie malowanym (…). Na miejscu dawnego świętej Barbary (…) kosztem miejscowych fabrykantów Michałowskich, z dobrowolnej ofiary w 1886 roku, przybudowana została mała kaplica, w drewnianym ołtarzu święta Barbara zasuwana Pańskim Przemienieniem – pisze ksiądz Jan Wiśniewski w Dekanacie Iłżeckim Wspominany obraz Świętej Trójcy pochodzi z klasztoru na Łysej Górze.
W 1688 roku biskup Jan Małachowski eryguje w Wierzbniku parafię, a w 1741 roku sufragan krakowski, biskup Kunicki nada świątyni wezwanie Trójcy Świętej.
Im większy rozwój Wierzbnika, tym znaczniejsza staje się świątynia. Na szczególną uwagę zasługuje przebudowa, która miała miejsce na przełomie wieków XIX i XX (lata 1885 -1912). Posługę sprawował wówczas ksiądz Paweł Kołda. To właśnie wtedy powstaje dominująca w zabudowie Wierzbnika wieża, nad pseudoromańskimi biforiami pojawią się tarcze zegarowe, dobudowane zostaną także dwie kaplice boczne, od południa i północy, plac kościelny zyska parkan, a cały kompleks powiększy się o dzwonnicę i budynki gospodarcze. Wielkie serca musieli mieć parafianie Świętej Trójcy, ponieważ to dzięki nim świątynia zyska także nowe wyposażenie – ambonę, ołtarze i ławki.
Zyskana wówczas bryła architektoniczna przetrwa do lat 80 XX wieku. Święta Trójca na przestrzeni lat zyska marmurowe posadzki, nowe organy, nową polichromię, złoto na ołtarzach, rzeźbione stacje Drogi Krzyżowej, w oknach pojawią się witraże świętych. Dzisiejszy kościół to efekt przebudowy z lat 1984 – 1989.
Z kościołem tym związana jest również osoba polskiego poety, Leopolda Staffa. Fakt pobytu Staffa w naszym mieście jest stosunkowo słabo znany, tymczasem miał on istotny wpływ na umiejscowienie w twórczości poety wielu wątków związanych z doliną rzeki Kamiennej. W roku 1944 razem z żoną zamieszka w wikarówce przy Świętej Trójcy, gdzie zaprzyjaźni się z księdzem Antonim Boratyńskim. Codziennie rano będzie chodził po bułki do jednej z malutkich rynkowych piekarni.
…
Bujny rozkwit przemysłu w regionie przypada na wiek XIX. W latach 1810 – 1813 w pobliskim Michałowie produkowane były pałasze na potrzeby armii Księstwa Warszawskiego, w samym zaś Wierzbniku działała wytwórnia pochew.
Znamiennym wydarzeniem dla naszego miasta staje się likwidacja wielu zgromadzeń zakonnych (w tym opactw cysterskiego i benedyktyńskiego) oraz przejęcie ich dóbr przez państwo. Zarządzać nimi miała Dyrekcja Górnicza powołana w 1916 roku. I tak na naszej ziemiach rozpoczyna się proces realizacji założeń Stanisława Staszica, który zakładał budowę kompleksu hutniczego wzdłuż rzeki Kamiennej. Wiąże się z tym powstanie Zespołu Wielkopiecowego, którego miejsce widziano pierwotnie w Wierzbniku, jednak dymisja Stanisława Staszica i modyfikacja jego planów doprowadziła do budowy Wielkiego Pieca na terenie osady Starachowice. W 1869 roku Wierzbnik traci prawa miejskie, a sześć lat później istniejący kombinat Ciąg Fabryk Żelaza na rzece Kamiennej zostaje przekształcony w Towarzystwo Starachowickich Zakładów Górniczych.
Kluczowym staje się doprowadzenie do Wierzbnika i Starachowic linii kolejowej w 1885 roku, co zaktywizowało życie gospodarcze. Z chwilą, gdy w 1866 powstaje w Wierzbniku szkoła podstawowa, później zaś biblioteka, budynek straży ogniowej, nieaktualne stają się słowa naczelnika powiatu opatowskiego, który miał kiedyś rzec, że „oprócz wódki, szynków, piwa nic nie ma. Nawet jatek.”
Koniec XIX wieku to postawienie w Starachowicach od podstaw Zakładu Wielkopiecowego z przeniesieniem tu dyrekcji z Nietuliska oraz uruchomienie odlewni. Wierzbnik staje się zapleczem gospodarczym Starachowic, ale i tu funkcjonują drobne zakłady przemysłowe, które współpracują z Zakładami Starachowickimi, a z biegiem czasu zostaną przez nie przejęte. Mamy zatem zakład ceramiczny Florus (późniejszy Rogalin), gdzie w okresie międzywojennym będzie się wytwarzało kafle, przenośne piece kaflowe czy cegłę ogniotrwałą. Rogalin w 1938 roku stanie się własnością Zakładów Starachowickich, a w latach pięćdziesiątych część jego obiektów wejdzie w skład Zakładu Topienia Bazaltu. Wśród tych znaczących należy także wymienić fabrykę fornirów braci Lichtenstein, Zakłady Przemysłowo Drzewne „Horacy” Hermana Hellera, tartak Eliasza Kielmansona. Do 1924 roku przetrwa huta szkła Diament od nazwiska właściciela Moszka Diamenta. Wytwarzano w niej szkło ozdobne, szkło okienne i butelki.
U zbiegu ulic Iłżeckiej i Zgodnej mieściła się mała fabryka narzędzi rolniczych prowadzona przez braci Lehman – z pochodzenia prawdopodobnie Niemców. W okresie międzywojennym była tu odlewnia brązu, a kolejny dzierżawca fabryki Wojciech Próchnicki współpracował ze starachowicką wytwórnią broni.
Równoległe funkcjonowały małe zakłady rzemieślnicze, wykorzystujące koła wodne.
…
Pierwsza wojna światowa to okres zmagań armii zaborczych i nadzieja mieszkańców Wierzbnika na odzyskanie niepodległości. W 1915 roku, po wyparciu z tych terenów Rosjan, Niemcy i Austriacy przystąpili do organizacji administracji na okupowanych terenach. Królestwo zostało podzielone i powstało między innymi Generalne Gubernatorstwo Kieleckie pod władzą Austro – Węgier. Na terenie dotychczasowych powiatów powstały Komendy Obwodowe, od 1917 roku Komendy Powiatowe tzw. Kreiskommanda. Jedna z takich Komend znalazła się właśnie w Wierzbniku, którego była linia kolejowa i bezpośrednie sąsiedztwo starachowickich zakładów hutniczych. Kiedy w 1916 roku zmieniał się kurs wobec Polski, a akt cesarzy niemieckiego i austriackiego, zakładał utworzenie niezależnego Państwa Polskiego zmieniała się powoli struktura władz, tworzyły się zalążki władz polskich. Powołano Komitet Obywatelski, który dał początek Radzie Miejskiej. Na jej czele stanął Antoni Laskowski, który będzie piastował stanowisko burmistrza.
18 sierpnia 1916 roku Wierzbnik odzyskuje prawa miejskie, to zaś sprowokuje rozwój miasta mający ścisły związek z inwestycjami w sąsiednich Starachowicach. Na pierwszym posiedzeniu Rady Miejskiej w 1917 roku jeden z pierwszych punktów stanowiło połączenie Wierzbnika i Starachowic. Widziano w tym sposób na wzmocnienie potencjału ekonomicznego miasta. Do tego znamiennego wydarzenia doszło 24 stycznia 1939 roku, w marcu nazwę miasta zmieniono na Starachowice – Wierzbnik.
Nie do pominięcia w historii Wierzbnika jest rola ludności żydowskiej, która wiodła prym w handlu i rzemiośle. Stanowili oni także zdecydowaną większość wśród mieszkańców miasteczka, oni w głównej mierze zasiedlali licznie ulice Wysoką, Niską, Krótką, Kolejową. Prowadzili małe sklepiki dając często towar na kredyt, to zaś powodowało napływ kupujących.
Konkurencją dla uzdolnionych handlowo Żydów stała się w okresie międzywojennym Spółdzielnia Rolniczo Handlowa, potem Okręgowe Spółdzielcze Stowarzyszenie Spożywców skupiające polskich kupców. W ostatnim roku przed II wojną światową spółdzielnia posiadała już 15 dobrze zorganizowanych sklepów, wtedy też część ulicy Kolejowej przemianowano na Spółdzielczą – tam bowiem znajdowały się jej składy, biura i sklepy.
…
Wybuch II wojny światowej to dla miasta krwawy czas. Okupacja Starachowic – Wierzbnika rozpoczyna się 9 września 1939 roku, jest poprzedzona potyczką niemieckiego pododdziału rozpoznawczego z plutonem fabrycznej jednostki obrony przeciwlotniczej W odwecie za próbę obrony Niemcy wymordowali ponad dwudziestu mieszkańców Wanacji.
Zakłady Starachowickie stają się częścią niemieckiego koncernu „Hermann Göring Werke”, zostaje wznowiona produkcja na rzecz Wehrmachtu, a mimo to na ich terenie dochodzić będzie do wielu akcji sabotażowych, które są wyrazem walki z okupantem.
Miejscowa ludność zostaje poddana wielu represjom, czego wyrazem będzie publiczna egzekucja na wierzbnickim rynku.
– Był 6. września 1942 r. – dzień, kiedy szesnastu Polaków zostało powieszonych na rynku. Ludzie wracający z kościoła zostali zatrzymani, aby byli świadkami tego wydarzenia. Ja, jako młody, ciekawski chłopiec przedarłem się na rynek, stanąłem wśród tłumu ludzi i obserwowałem jak szesnaście osób zostało przywleczonych na szubienicę, specjalnie wybudowaną poprzedniego dnia i powieszonych na naszych oczach. Wśród powieszonych były dwie kobiety i młoda dziewczyna. Miałem wtedy 13 lat i jestem jedną z nielicznych osób, które były wtedy na rynku i przeżyły – wspomina Howard Chandler, ocalały z Holocaustu, były mieszkaniec Wierzbnika.
Jedną z najbardziej spektakularnych akcji było rozbicie starachowickiego więzienia w 1943 roku, którego dokonał oddział Armii Krajowej Antoniego Hedy „Szarego”. Odbito ponad 80 ludzi, a znaczna część byłych więźniów zasiliła „partyzantkę”. Utworzony oddział po przeszkoleniu i uformowaniu żołnierzy przeszedł pod dowództwo „Szarego”.
To nie była ostatnia akcja w Starachowicach, jesienią 1943 roku „Szary” prowadzi swoich ludzi na fabrykę zbrojeniową w Starachowicach. Przebrani za Niemców wynoszą stamtąd pieniądze i broń.
Aktem wielkiej odwagi był zamach na szefa radomskiego gestapo Ericha Schutza, 25 maja 1944 roku. Przeprowadzony został na rynku w Starachowicach – Wierzbniku przez oddział AK Zdzisława Zieniewicza pseudonim „Alter”.
II wojna światowa to koniec żydowskiego świata. 23 września 1939 podpalono synagogę, Żydów skazywano na przymusową pracę, odebrano im zakłady, zakazano działalności kulturalnej i oświatowej, powołany Judenrat miał ułatwiać kontrolę. 27 października 1942 roku nadszedł dzień zagłady wierzbnickiego getta. Na Rynku zamordowano kilkadziesiąt osób, pięć tysięcy Żydów wywieziono do obozu w Treblince, gdzie zostali zagazowani.
Pozostałych przy życiu zamknięto w obozach pracy na terenie miasta, katorżnicza praca w Zakładach Starachowickich, brutalne traktowanie i niedożywienie powodowały kolejną selekcję. Kiedy w lipcu 1944 roku Niemcy likwidowali judenlagi, osoby w nich osadzone wysyłano do Auschwitz. Wojnę przeżyło kilkuset wierzbnickich Żydów, próby odzyskania pozostawionego mienia spotykała się z groźbami Polaków, a kiedy kilkudziesięciu Żydów straciło życie, reszta wyjechała na zawsze.
Tak ucichły głosy Dzieci Jakuba i nigdy ich już w mieście nie usłyszano.
…
Powojenny czas to dla miasta walka o przetrwanie i ponowne uruchomienie Zakładów Starachowickich. W 1946 roku wznowiono wydobycie rudy żelaza, wznowił działaność Wielki Piec. Decyzją Ministra Przemysłu i Handlu z 1948 roku w upaństwowionych w całości zakładach rozpoczyna się produkcja samochodów ciężarowych.
W roku 2003 zakłady zostają połączone z MAN BUS Polska sp. z o.o. w wyniku czego powołano do życia MAN STAR Trucks and Busses. Niskopodłogowe autobusy MAN ze Starachowic jeżdżą po drogach całego świata.
Starachowice dziś, to miasto przyjazne mieszkańcom, przedsiębiorcom i turystom. Stanowią ważny ośrodek administracyjny, gdzie znajdują się siedziby władz gminy i powiatu. To przyroda, tradycje i przeszłość tworzą miasto nad Kamienną, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie.
Na turystów czekają m.in: najcenniejszy zabytek przemysłowy miasta czyli Wielki Piec i skupione wokół niego Muzeum Przyrody i Techniki, Park Miejski im. Stefana Żeromskiego powstały w miejscu kopalni, żydowski kirkut, zabytkowy kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy, starachowicka kolej wąskotorowa, wiele szlaków pieszych i rowerowych (Starachowice – Iłża, Starachowice – Wykus, Szlak Górników).
Starachowice są doskonałym miejscem na wypoczynek o każdej porze roku. I gdy lato upalne złoci łany żytnie na okolicznych polach, gdy jesienne chłody przejmują rdzawe rżyska i gdy szron biały osiądzie na dachach, otuli drzewa i krzewy i zalśni na skałkach. Bo jeśli nawet nie w samym mieście, to ze Starachowic blisko do największych atrakcji regionu. Jesteśmy bowiem bramą w świętokrzyskie.
Aneta Marciniak
