Są ludzie, których życie jest gotową lekcją historii i świadectwem tego, co w życiu najważniejsze. Dla Pani Anny, która kilka dni temu obchodziła swoje setne urodziny fundamentem życia jest wiara, miłość do rodziny, pracy i szacunek dla drugiego człowieka.

- Dziś miałem ogromny zaszczyt odwiedzić Panią Annę, która w niedzielę świętowała swoje 100. urodziny i z tej okazji wybrała się do kościoła na uroczystą mszę świętą. Sama podkreśla, że Bóg ma wobec niej jakieś wielkie zadanie, chociażby takie by być wzorem dla innych, skoro z piątki rodzeństwa została tylko Ona. Pani Anna Soboń nie jest jednak sama. Otoczona wspaniałymi córkami (Teresą, Jadwigą i Krystyną), piątką wnuków i trójką prawnuków każdego dnia ma w sobie pragnienie życia - powiedział Prezydent Materek po miłym spotkaniu w jej domu.

Spotkanie z jubilatką było okazją do wysłuchania historii jej życia.
- Urodzona w Woli Sołeckiej, ma za sobą zarówno piękne chwile wczesnego dzieciństwa jak i niestety traumatyczny wybuch wojny, który zastał ją w wieku 13 lat. Z domu jej rodzina została wypędzona przez Niemców do lasu. Na opuszczenie domu mieli zaledwie 30 minut i po pół godzinie las stał się ich nowym domem. Na szczęście na krótko, bo za chwilę pojechali do kuzynów za Lipsko, gdzie mieszkali w czasie wojny - przekazuje opowieść jubilatki prezydent Starachowic.
Spotkanie z Panią Anną Soboń to historyczna podróż przez jej problemy i sukcesy. Jednym z takich problemów był utrudniony dostęp do edukacji i zdobycia kwalifikacji do pracy.
- Nie było szansy na edukację. Bo na to by chodzić do szkoły nie było czasu i możliwości. Pozostawały więc kursy, tajne komplety i nauka w ukryciu - opowiada jubilatka.

Pani Anna przeżyła wojnę, była łączniczką Batalionów Chłopskich, a później przez całe życie ciężko pracowała by szczęśliwie w miłości wychować swoje trzy wspaniałe córki. Dziś otacza ją duża kochająca rodzina, która nie zawsze miała kolorowo. Życiowe zakręty Pani Anna i jej rodzina pokonała wzorowo.
A teraz pomimo wieku zachwyca pogodą ducha, uśmiechem, znakomitą pamięcią i ogromną życzliwością. Wciąż z radością się modli i wspomina czas gdy mogła śpiewać, czytać książki, szyć czy dziergać.
- Dzięki ukończonym kursom przedszkolnym mogła pracować z małymi dziećmi. Kolejne kursy umożliwiały jej realizację pasji i pracę na etat. Ukończyła kurs krawiecki, kwiaciarki, a także handlowy. Gdy w 1979 roku przyjechała do Starachowic podjęła pracę w sklepie Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej, a klienci ją uwielbiali - wspominają córki jubilatki.
- Pani Aniu to było wyjątkowe spotkanie. Okazja do poznania osoby, która swoim życiem pokazuje, że dobro zawsze wraca, a siłę można odnaleźć nawet w najtrudniejszych chwilach. Jeszcze raz życzę przede wszystkim zdrowia, spokoju, nieustającej pogody ducha oraz wielu kolejnych pięknych chwil w gronie najbliższych. Dziękuję za życzenia dla wszystkich mieszkańców Starachowic, którzy oczywiście pozdrawiają Panią równie ciepło - podsumował wizytę prezydent Starachowic.

